wtorek, 8 marca 2016

Wstępy!

Dobry wieczór!
Ostatnie tygodnie spędziłem w Barcelonie - w perspektywie czeka mnie jeszcze parę miesięcy. Nieco przypadkowo zacząłem wypisywać różne spostrzeżenia i ciekawe epizody, których stolica Katalonii zdecydowanie nie szczędzi. Zaś do założenia samego bloga pchnął mnie brak sensownych alternatyw dla wypisywanych przeze mnie gryzmołów. Nie są one ani reportażem, ani absolutną fikcją - raczej czymś w rodzaju bardzo subiektywnej relacji, inspirowanej przede wszystkim tym, co napotykam na swojej drodze w dzielnicy El Raval, jednej z części Starego Miasta.
Dlaczego El Raval?
Wyczekiwałem momentu, gdy moje wpisy same podsuną mi bardziej klarowną formę. Żeby wiedzieć gdzie, na co i jak patrzeć. Brnąłem  przez przeróżne artykuły, blogi i inne źródła pisane o stolicy Katalonii. W oczy rzuciła mi się nieco spłaszczająca skłonność, choć może i ze względu na odbiorców słuszna -  skupianie się na pojedynczych obiektach. Pomnikach, muzeach, galeriach, czyli w gruncie rzeczy tym, czym syci się turysta wyłuskujący tych kilka dni w roku na urlop.  O zakazanej sławie Raval wspomina się zazwyczaj w krzywdzących dla jego kolorytu ogólnikach: prostytutki, imigranci, bohema, brud oraz różne wymiary niepokoju i niebezpieczeństwa, tworzące razem posępną, choć hipnotyczną aurę. W ciemnej, pozornie odpychającej stronie dzielnicy jest zatem coś pociągającego i unikatowego -  wartego dokładniejszej obserwacji.
IMG_0841.JPG

Być może  to długość przeciętnych urlopów w mieście oferującym tak wiele jak Barcelona nie pozwala na dostateczne uznanie dla jej bardziej skrytych uroków - jednak zwyczajnym błędem byłoby ich kompletne zignorowanie. Nie neguję atrakcyjności architektury Gaudiego, spaceru przez Las Ramblas czy talerza z paellą - jednak zostały one opracowane i opisane tak dokładnie, że kolejny tekst nie wniósłby absolutnie nic nowego. Stąd też wpisy na tym blogu inspirowane będą ulicami, ludźmi i codziennością  El Raval, który mimo upływających tygodni wciąż potrafi zaskakiwać.
Najciekawsze blogi

2 komentarze:

createyourtravel pisze...

Faktycznie przyjeżdżając w dane miejsce skupiamy się niekiedy na bardziej popularnych miejscach. Barcelona jest cudowna, ale nie miałam na tyle czasu by ją poznać od A do Z. Dlatego nie omieszkam zajść nieco głębiej następnym razem. Poznając również życie ulicy. :)

Mikolaj Kopczak pisze...

Polecam! Nie mniej różnorodne i atrakcyjne od tych pozornie ważniejszych atrakcji :)